pomocadam blog

Twój nowy blog


Dziś mija miesiąc jak nie ma Adama…
hmmmm trudno jest zapomnieć,
Ciężko też się pisze o tym wszystkim co ostatnio się wydarzyło,  …wczoraj gdy wracałam od Mamy Ani, Kabusi i Kasi z Bogatyni znów dużo myślałam o Adamie i o tym czy naprawdę tak musiała się skończyć ta „nasza” chińczyka podróż?
Już gdy wracałam po pogrzebie Adasia napisałam coś na bloga, ale najpierw zabrakło czasu żeby to umieścić ,a potem hmmm chyba brakło odwagi… ;/
Cały czas wszyscy mówią :”tak nie powinno być” , „to niesprawiedliwe” „nie rozumiem dlaczego ?” albo mówią „musisz być silna” „pozbierj się” „czas leczy rany” …Pewnie że znam te teksty, sama ich wielokrotnie używałam, ale gorzej zastosować się do takich dobrych rad.

….Ostatni jedna osóbka zapytała mnie : „Czy cała ta Chińczyka podróż mnie czegoś nuczyła?” …hmmm
zastanawiałam się nad tym ostatnio nie raz i powiem Wam szczerze, że …TAK ,a tak naprawdę to Adam mnie wiele nauczył
J
…..: np. cieszyć się każdą chwilą, nauczył mnie tego, że trzeba być „razem” z tymi których się kocha, że czasem można zrobić sobie wolne od wszystkiego ( np. szkoły :D ), ale „pobyć razem”. Zawsze można znaleźć czas by powiedzieć „Kocham Cię” …nie odkładać tego na „potem” i powtarzać kiedy poczujesz że chcesz ,choć te słowa mogą wydawać się większości oczywiste miło jest usłyszeć „Kocham Cię „ …..nawet 5 razy dziennie :P  
Co dzień Adaś mi udowadniał, że można być szczęśliwym mimo sprzeciwów losu .
Wiecie teraz to co czytam „między wierszami” Adamka słów daje niesamowitego „kopa”,… ale wiecie takiego energetycznego ;)
Pewnie nie raz i nie dwa popłynie Nam łza, że Jego już nie ma, ale uwierzcie czuje spokój, a jeszcze tak niedawno „po pierwszej naszej” ciężkiej nocce w Chinach czułam że jeśli Adam odejdzie to zwariuje, że ten ból mnie zabije, że …oj co wam będę pisać mam nadzieję że wiecie co mam na myśli. Teraz nie umiem tego wytłumaczyć, ale to co czuje to : spokój , czuję że Jemu musi „tam” być dobrze!!! Tam w Niebie znów chodzi! Śmieje się na okrągło, jest szczęśliwy
J
No i mam nadzieję, że opiekuje się tam na górze takim jednym małym Aniołkiem.
….ale tak z drugiej strony mam wyrzuty sumienia, że może powinnam więcej płakać ? Bardziej to przeżywać.
Mówię wam ciężko to wszystko wyczuć , i nie są to tylko moje myśli.
Nie myślcie że jestem tak całkowicie nieczuła, że moje serce zostało naprawdę „amputowane” (bo tak już nie raz żartowałam) ….bo czasem budzę się w środku nocy  i marzę żeby to wszystko to co jest w mojej głowie okazało się tylko okropnym koszmarem…. a Adaś żyje, że zaraz Go zobaczę i znów „przewróci” oczami w ten swój niepowtarzalny sposób!
Mówię wam oddałam bym za to wszystko!
…ale chwilę później znów kuje w sercu, ta przeraźliwa pustka i czuje taki żal do „tych” co powinni pomagać   co mieli „poprawiać komfort życia”.
Powiem Wam też coś bardzo ważnego, że pomimo tego że teraz czuje w sercu tą nicość nie zmieniła bym niczego….pewnie myślicie „ Boziu kochany co ona tu wypisuje ???”…tak wiem już wam tłumacze do czego zmierzam : jeśli Ktoś półtorej roku temu by mi powiedział :

„Słuchaj dziewucho poznasz takie Ciacho Adacho !***(super chłopaka od którego co dzień będziesz mogła się uczyć wytrwałości, pokory,uporu, wiary i siły no i miliona innych rzeczy)…coś tam jemu pomarudzisz, zaprzyjaźnisz się, pokochasz jak Brata czasem będziesz dla Niego upierdliwa i wścibska (jak to starsze siostry bywają) Dostaniesz jeszcze w pakiecie super, extra wystrzałową Mamcie Anie i dwie młodsze Siostrunie! Ogólnie wypasik  będziecie mieć mnóstwo tematów do rozmów i jeszcze więcej śmiechu (głównie będziecie śmiać się z ciebie, no bo jest z czego :D) ….ale to pęknie jak bańka mydlana. Zabiorę Adama w tedy kiedy się nie spodziewasz! I nie będzie zmiłuj !
^^^uwierzcie weszła bym na tę sale numer 7 raz jeszcze i dała się zaczarować Adasiowi znów ;)

Adam dał mi dużo więcej niż ja Jemu, nie raz był większym wsparciem dla mnie jak ja dla Niego i naszej Mamci. Żaden facet tak nie słuchał mnie jak moje Ciacho Adacho ;) chyba jeszcze z nikim tak szybko nie złapałam kontakty i  rozumiałam się bez słów, i dlatego teraz  ta strata tak boli L
Już zawsze bajka Bulinki, zupa ogórkowa z racuchami , Sex On Fire- King of Leon, Kreta, Uwierz w ducha, ”pieskowa minka”  , krecik na Sali numer 8 i cała sala Księżniczek, jajecznica z papryką cebulką i szczypiorkiem, czy uczucie rozgrzewanych rąk będą przywoływać wspomnienia z Adasiem …..

Zabij wspomnienia aby lepiej żyć,
miej Wspomnienia aby pamiętać jak żyć….

Dziękuje Wam za te wszystkie wspaniałe wpisy na Adasiowego bloga, za te ciepłe słowa tym co znali i tym co nie udało się poznać osobiście Adama. Dziękuje że staracie się wspierać Mamę Anie,  Kabusie i Kasie.
Dziękuje też za modlitwę …ale tego nigdy za wiele ;)

Jutro Sylwester i każdy powinien „coś” sobie obiecać na Nowy Rok. Coś zmienić w Tym Nowym Roku? Stać się lepszym? Życzliwszym? Cierpliwszym? Mądrzejszym? Zapomnieć co złe? Rzucić niedobre nałogi? …a może zacząć robić „coś” dobrego co zostanie naszym świadectwem, co sprawi że nie będziemy tylko wspomnieniem,
***hmmm  życzę Wam i sobie na ten Nowy 2010 Rok tyle siły, odwagi, uporu, pokory, miłości i wiary  co miał Adam

ps.Jak mi się mi się udało to pewnie możecie zobaczyć słodziaszną foteczkę
Ciacha Adacha -> „Na żółwika” z jego żółtym budyniem jak to sam Adaś określich ;) hahaha ….Oj powiem Wam że troszeczkę miałam gimnastyki z ta fotką ;) ….ale jest :D

Sis

Żółwik

A.

….a więc po 24 godzinach podróży Adaś jest już w Polsce i My jego towarzyszki doli i niedoli

Wiem, że wiele osób chce uczestniczy w tej ostatniej drodze Adasia, dlatego pisze żeby Wam powiedziec, że msza święta  za Adasia odbędzie się 5 grudnia 2009 roku w Kaplicy przy Cmętarzu Komunalnym w Bogatyni o godzinie 14:00

Pogrzeb

8 komentarzy


Pogrzeb odbędzie się 05.12.09 w Bogatyni na Cmentarzu Komunalnym.
Uroczystość żałobna rozpocznie się o godzinie 13.00.

Hmmmm …nie wiem czy jakakolwiek mądra głowa znalazła by chodź jedną sentencje, która w 100% ukoiłaby cały ból, zabrałaby cały żal, zapełniłaby tą przeraźliwą pustkę ,a jednocześnie dałaby wiarę, że uda się  ukoić to rozdarte serducho ;/

…. Tak jak się już domyślacie po pierwszym zdaniu  Adasia już nie ma z nami ;-(

…..Wiem że nie jedna dziś osoba wyleje flakonik łez , że nie jedna osoba powie : ….
„to jest niesprawiedliwe!!!!” …wiem to, bo jestem jedną z nich,
;(

…po prostu ciężko jest na serduszku ;( i kto to mówi ? … hmmm ktoś kto znał Tą wspaniałą Osobę tylko przez chwilkę , a co mają powiedzieć najbliżsi ?
Powiem wam ze trudno sklecić mi cokolwiek , ale czuje że jestem to winna mojemu Braciszkowi ( Braciszkowi z wyboru ;* ) …no i „naszej” Mamci, Kabusi i Kasieńce :* …..kocham Was bardzo mocno!!!


…ktoś kiedyś powiedział „czas leczy rany” hmmm ciężko wierzyć w to, bo w takiej chwili ciężko sobie wyobrazić „życie „ bez tej Osóbki.
…już Wam ostatnio pisałam że Adacho to wspaniały człowiek, zawsze uśmiechnięty , zawsze skory do pomocy ,wysłuchania, wsparcia, zawsze gotowy by „grzać „ rączki takiemu zmarzluchowi jak ja ….a teraz pomyślcie że Go nie ma …..no i tu zaczyna się problem ;(

Ciężko jest się przestawić na myśl, że On już nigdy się nie uśmiechnie , że nigdy nie „przewróci” oczami w ten swój uroczy sposób…..hmmm ciężko i tyle ….

Wiecie jedynym ukojeniem jest myśl że już nie cierpi , że już go nic nie boli i że znów może chodzić i biegać ….bo w niebie nie ma cierpienia …ale ciężko jest też zostać tu bez Niego, wiem to egoistyczne, ale tak bardzo boli Jego strata ;-(
Jestem pewna, że On trafił do nieba to nasze „Ciacho Adacho”
…miliony rzeczy co dzień zaprząta nam głowę (zwykle to same pierdoły), i czasem można „coś” przegapić ;/ …”kogoś” nie poznać ;/  …ja jestem wdzięczna losowi, że poznałam Adaśka że postawił mnie na jego drodze, że mogłam z nim być i zobaczyć że można być dobrym człowiekiem pomimo całego zła które Cię spotyka
…..teraz siedzę w jego koszulce i zastanawiam się kiedy przestane czuć Jego zapach, kiedy to co boli troszkę odpuści….kiedy …hmmm kiedy będzie lepiej?
Wiem że Wszyscy byliście i jesteście z nami myślami , że wierzyliście tak jak Adaś i My, ale teraz proszę Was o coś innego :modlitwę o Adasia ? hmmm za Aniołki nie wiem czy trzeba się modlić , ale zróbcie to !!!! ….hmmm ale nie tylko o to ,proszę o ciepłe słowa dla Mamy, Kabusi i Kasi ….te moje trzy Babeczki czeka ciężka przeprawa i tak jak wczoraj rozmawiałam z Adasiem że my z Adachem się tu produkujemy żeby Wam zdać relacje i smarujemy tu na blogu, a tu po 5 komętarzy ;/ ….hahah śmieje się przez łzy ,bo jak myślę o Adasiu to nie mogę się nie uśmiechać !
hmmm chciałam napisać tak aby każda osoba która to przeczyta zrozumie że to ogromna strata, bo nie ma tak wielu ludzi jak Adaś, którzy dwa razy się zastanowią zanim coś powiedzą, bo nie lubią sprawiać nikomu przykrości. Głupio mi bo 2dni temu „strzeliłam” focha bo Adaś stwierdził że jestem upierdliwa w swej troskliwości,… a potem jeszcze moja Sis mnie trochę dobiła w sms-ie i z oczek mi łezka popłynęła, a co zrobił Adaś rozłożył raczki i przytulił mnie i przepraszał jak by to była jego wina, hmmm ciężko na serduchu że nie ma już „Ciacha Adacha”
…nie myślałam że tak to się skończy, ale jak widać Bóg miał inny plan,
szkoda że On zabiera zawsze tych najlepszych, najukochańszych, najbardziej życzliwych, pełnych życia ludzi ;/ ….i gdzie ta sprawiedliwość ? Ale cieszę się że miałam możliwość go poznać bo dzięki niemu jeszcze bardziej umocniła mnie myśl że to miłość jest najważniejsza, że w niej jest siła, że to miłości trzeba szukać i jej się poświęcać, a nie rozdrabniać na pierdoły dnia codziennego, sprzeczki i spory.

Qrcze pomimo wszystko uśmiecham się jak myślę o tym ostatnim ”Naszym „ czasie, bo nie zawsze było źle, był uśmiech, była radość , żądza wiedzy :D (nasza nauka języka chińskiego „Ło ai ni” Adaś czyli Kocham Cię Adaś ) hmmm masa wspaniałych wspomnień o tym Chłopaku który nie poddał się, walczył do końca z uśmiechem na twarzy, który nie narzekał gdy było źle , który był błyskotliwy i słodki jak miodzio …..hmmmm

Ciężko nam będzie bez Ciebie Adasiu  :-(     

                                                                                                                                                   Sis *

Niusy

14 komentarzy

Nocne światła rozświetlają dzisiejszy wieczór i weseli, pełni werwy do pracy robotnicy umilają nam każdą minutę dnia tłukąc się na budowie. I tak od dobrego tygodnia. A końca nie widać. Myślicie, że nasi żółci przyjaciele robią sobie w nocy przerwę? Chińczyk nie śpi – chińczyk pracuję dla dobra narodu. Zapraszamy do budowy autostrad.

Z płucami już znacznie lepiej. Prawe zostało już prawie osuszone, w poniedziałek zacznie się zabawa z lewym. Dzisiaj też miało się zacząć reperowanie ich antybiotykami. Myślę, że je dostałem, niestety, która kroplówka to była nie jestem w stanie powiedzieć bo jedyne co jestem w stanie przeczytać z etykietek to „Adam” (bo tak tu jestem określany na wszystkich papierkach), a moja znajomość krzaczków-literek jest słaba. Po tej porządnej regeneracji, będzie wiadomo co dalej ale do tego potrzeba jeszcze trochę czasu. „Step by step” jak to mówi doktor LI.

Czasami czuję się jakbym ostro pobiegał po schodach i moje serducho wali mi jak oszalałe. Niestety moje miny i zachowania wtedy przyprawiają o stres moje urodziwe towarzyszki doli i niedoli. Mam nadzieje, że niedługo to się naprawi bo martwię się, że One mi tu padną. Dzięki, że jesteście tu razem ze mną.

Bardzo chciałbym podziękować organizatorom, uczestnikom i każdego kto przyczynił się w jakikolwiek sposób do akcji „Zagrajmy dla Adama”. Wiem, że ona ciągle trwa ale już jestem pewny, że dzięki niej dalej tutejsi specjaliści będą mogli mnie leczyć. Jestem dumny z tego, że jestem częścią tak wspaniałej społeczności!

To tyle na dziś. Do szybkiego i mam nadzieje pozytywnego przeczytania.

A.


Poranek jak co dzień, przebiórka w firmową pidżamkę i kulanie na bok przez tłum małych, chińskich pielęgniarek. Sama rozkosz

Hmmmmm
…nie znam drugiego takiego jak Adaś ;/
uwierzcie po mimo wszystkich bolesnych, trudnych ale też niekomfortowych sytuacji On nie narzeka, nie skarży się i nie marudzi (no może tylko wtedy jak ja mu każe posmarować usta, albo jak każe mu wziąć leki właśnie w „tej” chwili)
Naprawdę jest niepowtarzalny :D
Teraz sobie smacznie śpi i nie wie co ja tu wypisuje :D …..ale mam nadzieję, że nie będzie się na mnie gniewał za tą moją szczerą notkę;)

….tak naprawdę nie wiem co chciałam tu napisać ;/ bo zaczęłam to tworzyć przed 12 w południe (we wtorek )teraz jest 1:08 (już środa) i teraz mam inne rzeczy na głowie np. pilnuję oddechu mojego Brata;/
Wiem, wiem nie ma rewelacji, ale My się nie poddajemy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!…
Tak jak mówiłam w ciągu jednej chwili trochę się nam sypnęły plany, aczkolwiek jest już ciupkę lepiej 
W telegraficznym skrócie : dziś miałam się przysłuchiwać rozmowie „Szamanów” co dalej? ! …czy mrozimy dziadów, czy poimy ich cudeńkami które wypalą im gardziołka i przestaną mi podgryzać Brata, ale po rezonansie i tomografie (które tak na marginesie zostały wykonane ekspresowo bo pierwsze tak jak wam wspomniałam w poprzedniej notce wykonano w pierwszy dzień , tomograf był w poniedziałek, i to żeby było mało tej rozpusty to wszystkie te cudeńka elektroniczne są w jednym szpitalu :D ….wiem , wiem wypas na Maksa;)) ale po tych badaniach okazało się, że Adam od miesiąca (bynajmniej) ma wodę w płucach! Tak dobrze przeczytaliście -wodę, to przez to łapał powietrze ja karp, robił się zielony jak np. wyciągnęliśmy go z karetki na frankfurckim lotnisku (wiem tego nie napisałam, ale mało fajnie się to wspominało)
…..Ale ma już dren w prawym płucu (bo tu jest więcej płynu) nie licząc tego co zabrał w strzykawkach na badania dr Li , spuścili na razie 500ml płynu <szok> a rano zamierzają resztę.
Hmmmmm pewnie zastanawiacie się : co dalej? …powiem Wam, że nie jesteście sami ;) …jest noc leciuchno i będzie 3:00 nad ranem Adaś śpi (no czasem wpada pielęgniarka i Go „kulamy” na boczek :D) Mamcia też ładuje djuraselki :D a ja siedzę i myślę. Wy przeczytacie to już jak będzie wszystko jasne. Bo tą notkę wstawię rano jak Adaś podda ją cezurze :D , ale mimo wszystko chciałam Wam nakreślić na czym stoimy i leżymy że tak powiem;)

….nie jest wesoło bo coraz to nowych rzeczy się dowiadujemy i powiem Wam że mam ogromny żal 
hmmm napisała bym dużo „gorzej” bo targają mną silniejsze uczucia, ale wiem że rano przeczyta to Adaś, a On po prostu uzna że to nie pasuje tak pisać, „że to przecież nic nie zmieni” ach mówię Wam za dobry jest ten mój Brat! I na pewno nie będzie że to w Polsce „dali dupy” (może nie ruszy tego cenzura ;)) Mogli Go odesłać już dawno! Powiedzieć coś w stylu „Adaś robiliśmy wszystko co w naszej polskiej mocy, ale więcej nie damy rady więc jedź w świat i szukaj pomocy !” …a nie wmawiali że trzeba jeszcze naświetlać , czy bez żadnych badań a za pomocą szklanej kuli z allegro (tak myślę) stwierdzili że guz się powiększył - ale nie dała chemii , bo „po co”?
Na zrobienie tomografu płuc też nikt nie wpadł, no bo „po co”? …skoro kończymy leczenie (tak zapewne myśleli lekarze) i już nie ma szans. Tak właśnie, to przedstawiono prawie 2 miesiące temu!
Koszmar jakiś ! Tu i teraz lekarze mówią, że to czego my w Polsce baliśmy się najbardziej (czyli guz w miednicy i przy kręgosłupie to jest nic, że je można zamrozić i po strachu) ale to zaniedbanie i doprowadzenie do takiego stanu płuc to już gorzej ;/ no bo delikatniejsze
Ale My się nie poddajemy !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!…
Starczy tych żalów! Mam nadzieję że jutro napiszę co dalej !!! Czy chemia czy inne szamańskie cudeńka, jutro (w sumie to już dziś ;/ ) będzie Wielki Wódz ;) prof. Guy .On podejmie decyzję !
A tym czasem lecę wytrzeć lico Braciszkowi ;) bo serduszko zapierdziuszka mu jak szalone :D …109 – 117 hmmm pewnie śnią mu się jakieś gołe Babeczki :D

…jeśli ktoś z Was ma jakieś „wtyki” u Tego na górze, to pliska pociągnijcie za odpowiednie sznureczki :*

Nichau! Czy jak to tutaj się mówi ;D Wczorajsza niedziela była sielankowa. Oprócz codziennych kroplówek wzmacniających nie działo się nic szpitalnego. Standardowe kulanie z boku na bok żeby nie było odleżynek itd. ;P

Mogliśmy za to poznać zdolności kulinarne Kasi która zrobiła nam w swoim „penthałzie” spaghetti. Pomimo złej reklamy zjedliśmy wszystko ze smakiem. Ach ta nasza zdolna bestia ;)

Jako, że jesteśmy w Chinach wstydem było by nie spróbować tutejszych smakołyków. Dziewczyny poszły do pobliskich lokali i zakupiły różne ciekawe rzeczy. Ale prawdziwa jazda była z jedzeniem tego pałeczkami. Trochę walki i się udało. Dojdziemy do wprawy ;P

Dzisiaj miałem mieć tomograf płuc i sprawdzenie czy mój port założony przez wykwalifikowanych polskich lekarzy nadaje się do użycia. Wpadła Jill bo miała pomóc Kasi w rozmowie z lekarzami no i Frank jest chory (życzymy zdrówka!). Sis oczywiście wypytała się o niezbędne chińskie słówka typu przystojniak, kocham cię, daj buziaka itd. Oczywiście sama podała również kilka ciekawych polskich zwrotów typu fajna dupa, ciacho, fajna laska. Niezbędne wyrazy w komunikacji między-ludzkiej. Teraz jesteśmy po wszystkich badaniach i czekamy na rozmowę z lekarzami. Kasia stresuję się tym, że się nie dogada, my tym co oni powiedzą. Jak będziemy wiedzieć więcej damy znać. 
Darmowy hosting zdjęć FotHost.pl


Darmowy hosting zdjęć FotHost.pl


Darmowy hosting zdjęć FotHost.pl Darmowy hosting zdjęć FotHost.pl Darmowy hosting zdjęć FotHost.pl Darmowy hosting zdjęć FotHost.pl


A.
 

….a więc tak: tu pisze wolontariuszka Kasia :D

Adaś ma naprawdę lenia ;/ , ale nie martwcie się ja nie mam takiego lenia więc wszystko opowiem ze szczegółami :D:D:D …..nie martw się Adaś pikantne szczegóły zachowam dla naszej przenajświętszej trójcy ;)

…a to było tak :D

wyjechaliśmy około 5:00rano(wiem mordercza godzina ;( ale czego się nie robi dla Brata :D)
ja bynajmniej pierwszy raz zwiedziłam tak dobrze karetkę …ten pierwszy raz w karetce był na „śpiocha” —>jak to mówi Mama Ania
w Frankfurcie byliśmy leciuchno po 14 , tam załatwienie „bryczki” dla Adasia ,a my z Mamcią Andzią i wujaszkiem Mariuszem popylaliśmy z tobołkami: D (zabawa po pachy:))

W samolocie Adaśko spisywał się dzielnie;) (dzielnie trzymał Mamcie za rączusie :D)

…no i dotarliśmy do Pariiis:D

hmmmm myślałam że będę miło wspominała całą podróż , ale nie , nic z tych rzeczy!

Adaś był bardzo miły i te jego ironiczne pozdrowienia (ale jak ktoś zna Adaśka to wie że mój Brat to super chłopak i prawie nigdy nie narzeka ) …ale jeśli ktoś zna mnie to wie że ja zawsze mówię co myślę i nie przebieram w środkach! ….nie martwcie sie łaciny nie będę używać:P

….ale nigdy w życiu sama nie wybiorę międzylądowania w Paryżu ! Na lotnisku pracują same gbury i buraki !…nie żartuję obsługa okropna , począwszy od paniusi która przyszła z wózkiem dla Adasia kończywszy na palancie przy kontroli bagażu podręcznego ! ….tą historię daruję wam a przede wszystkim Adamowi, bo nie ma co tego pamiętać

Dalej już było dobrze;)

Gdy trafiliśmy na pokład samolotu Adaś został w BIznessss klass:D:D:D:D

…my z Mamcią miałyśmy iść już na swoje miejsca ale zapytałam się stewardesy o to czy Mama chociaż na czas startu samolotu może zostać z Adasiem bo martwiła sie bardzo no i zapytałam się też o to czy możemy w czasie lotu przychodzić do Adaśka sprawdzić co u niego …..hmmm nie sądziłam że skończy się na tym że cała nasza przenajświętrza trójca będzie podróżować Biznessss Klass:D:D:D

…no nie powiem za co sie płaci 13 tysięcy zł ;)

…wypas

zaczynając od ogromnego fotela który się rozkładał w każdą wymarzoną pozycję :D po super wypaśny obiadek na białych obrusikach ze srebrną zastawa i porcelaną :D (nie koloruję:P….jak Adasiowi przejdzie leniuch to sami się go zapytacie ;)))

…Mamcia mi jeszcze przypomniała o naszym deserku :D:D:D ….a no tak deserek też był i to jaki wypasik:D …na moje oko, a przede wszystkim kupki smakowe były to lody porzeczkowe a w zasadzie zamrożony mus porzeczkowy :D do tego były podawane malutkie ciasteczka :D mmmmhmmm pychotka;)

Niestety Adaś przespał cały ten posiłek który jak On określił trwał ze 3 godziny :D…jego spanie wynikało z ogólnego wymęczenia po lotnisku w Paryżu i po całej podróży.

Wszyscy potem regenerowaliśmy bateryjki w naszych super wypaśnych fotelo-łóżkach:D

Raneczkiem czyli na Polski czas około 2:00 śniadanko :D:D:D…..no też był wypasik dla Adasia naleśniczki z rodzynkami i jakimś wypaśnym wnętrzem , no i pianką dookoła był też jogurcik z mussli, francuskie ciasto z czekoladą ….i był dżemik w malusim, szklanym słoiczku:D i soczek dla Adasia pomarańczowy z „frędzelkami” -to określenie Adasia;)

…potem okazało się że Adasiowi skoczyła troszkę temperaturka ;/ (37,7’C)….ale Mamcia Ania i na to znalazła lekarstwo :D Polopirynka i temperaturka zbita;)

hmmmm no to dalej już było wesolutko po zakładach o temperaturę jaka jest w Chinach było lądowanie :D (…co do zakładu od razu powiem że żadne z nas nie mogłoby obstawiać na wyścigach , grać w ruletkę, czy w karty :D hahaha)

….a dalej to już niezłe kino :D zaczynając od naszego wyjścia z samolotu ;) najpierw zabranie Adasia a potem nasze tobołeczki :D …oj było tego troszkę ;) 2 laptopy, 3 torby podręczne, moja tuba z projekcikiem, 2 torebki, Adasia plecak, trzy jaśki i kocyczek Adasiowy :D …no to chyba wszystko ;)

ale to nic najlepsze było jak weszliśmy do rękawa samolotu i okazało się że Adasia dupcia jest za duża na mały chiński wózeczek i nie da się go dopiąć w nim… hahaha ….jak to sobie przypomnę to sama się śmieje, …i jeszcze ten chłopak który mimo wszystko się

starał dopiąć Go w tym mini wózeczku , ….ale Wy się z tego nie śmiejcie bo to rani uczucia mojego Braciszka !

Gdy znaleźliśmy odpowiednią brykę nastąpił czas na przechodzenie kontroli …było ich tylko 6 (oczywiście poprzedzonych wypisywaniem w krzaczkowych formularzykach naszych danych ….jeszcze na pokładzie samolotu :D )

….i na reszcie pierwsze spotkanie z Frankiem:D

super, wesoły, duży facet ;)

….zapakowaliśmy dupki w Pekinie do auta ….chwilka rozmowy a potem filmik mi się urwał;/ obudziłam się jak kierowca gwałtownie hamował ….od razu powiem że jak myślałam o kimkolwiek że kiepsko się sprawia za kierownicą, tak teraz wszystko odszczekuje chał, chał, chał …..Chińczycy są straszni ! Zaczynając od tego, że nie używają kierunkowskazów, poprzez to że trąbią cały czas, a kończywszy na tym że potrafią zostawić auto na środku drogi i mieć w nosie to że dzięki nim jest korek:D

….Na szczęście dotarliśmy w jednym kawałku ;)

W szpitalu czekał już na nas personel ;) …był wózeczek i pokoik z pięknym widoczkiem na 14 piętrze;)

Powiem szczerze że jestem zaszokowana opieką medyczną ….zwłaszcza wkładem pracy pielęgniarek (żeby nie było że narzekam na czyjąś prace , ale spodziewałam się że będzie dobrze a tu jest super;) Zaraz po przyjeździe zrobiono Adasiowi EKG a potem pojechaliśmy na rezonans chociaż była już godzina 18:00 no i poprawka że to piątek – weekendu początek :D:D:D <szok>

….co było jeszcze szokiem? ….-To że lekarz sam przenosił pacjenta <szok> …oczywiście nie sam ale grał główne skrzypce i to On
mówił kto? Gdzie? i jak? Ma złapać Adasia :D

…..wieczorkiem Adaś miał trochę luzu ;) …..no pomijając to, że co dwie godzinki wpadają pielęgniareczki i zmieniają Adaśkowi pozycję :D- wiem , wiem niezły wypasik, ale bierzcie poprawkę na to że nie ma zmiłuj w nocy! ;/ co dwie godzinki mała pielęgniareczka z latareczką wpada do pokoiku:D

……przykro mi ale na dziś to koniec bo Mamcia zaczyna mi już ostro przysypiać a musimy skoczyć do mojego pentchałza;) (jutro napiszę o naszym mieszkanku:D)

Buziolki z Chin przesyła wolontariuszka Kasia:D nowa Sis Adasia;)

Czajna!

3 komentarzy

Cześć i czołem… kluski z rosołem! Po ciężkich bojach dotarliśmy na daleki wschód. Bywało różnie raz lepiej, raz gorzej(„pozdrawiam” paryskie lotnisko i całą obsługę…) ale dotarliśmy do Chin. Jestem już po pierwszych badaniach, niedługo następne (żeby w Polsce tak było ekspresowo….). Teraz cierpię na lekkie zmęczenie i brak weny, więc coś więcej napiszę później. Pozdrowienia od całej wycieczki ;)

A.
Kliknij, aby powiększyć ;)
Darmowy hosting zdjęć FotHost.pl Darmowy hosting zdjęć FotHost.pl

Po schodach

11 komentarzy

Pomimo tego, że były schody udało się. Sztab ludzi nie pozwolił na to, żeby coś poszło nie tak ;) Najprawdopodobniej w czwartek lecimy do Chin! Teraz to już na pewno nie będzie spania w nocy tylko jedna wielka nerwówa ;D Oby wszystko poszło tak jak należy. Trzymajcie kciuki! ;)

Stan konta wynosi 140 000 więc już jest już baaaaardzo dużo, ale należy też odjąć ładną sumkę za ceny biletów lotniczych, więc byłbym bardzo wdzięczny za wpłaty. Bardzo mnie zaskoczyło to, że zbiórki są robione w miejscach o, których nigdy w życiu nie słyszałem. Wielkie dzięki mam nadzieję, że kiedyś będę mógł się w jakiś sposób odwdzięczyć :)

A.

Ps. Już wiem że pisze się „ofiarodawcom”, a nie „ofiarodawcą” ;P to wszystko wina Worda ;P


  • RSS